Roztocze to niezwykła kraina geograficzna rozciągająca się od okolic Kraśnika aż po Lwów. To obszar pogranicza – przyrodniczego, historycznego i kulturowego, gdzie przez wieki spotykały się różne tradycje, społeczności i wyznania.
Jego wyjątkowy krajobraz tworzą lasy, wzgórza, źródła, rzeki i charakterystyczne szumy na Tanwi. Ważną częścią tego dziedzictwa jest Roztoczański Park Narodowy, utworzony w 1974 roku. Chroni on cenne lasy i różnorodne ekosystemy Roztocza, a jego symbolem stał się konik polski.
Roztocze ma jednak także drugie oblicze – zapisane w zabytkach i krajobrazie kulturowym. Drewniane kościoły i cerkwie, cmentarze, kamienne krzyże bruśnieńskie, dawne miasteczka i miejsca związane ze społecznościami polską, ukraińską i żydowską przypominają o wielokulturowej historii tego regionu. Szczególnym miejscem pamięci pozostaje również Bełżec.
Spacery Pogranicza po Roztoczu są zaproszeniem do poznawania tej krainy bez pośpiechu – poprzez przyrodę, architekturę, historię i ludzi, którzy przez pokolenia tworzyli jej charakter. To podróż przez krajobraz, w którym natura nie jest tłem dla historii. Jest jej częścią.
Stare Brusno · Zamość
Krasnobród
Czartowe Pole · Horyniec-Zdrój
Siedliska · Szczebrzeszyn · Radecznica
Radruż · Osuchy · Zamość · Stary Lubliniec
Józefów · Czartowe Pole · Babia Dolina
Zwierzyniec
Bondyrz · Jacnia · Ruda Różaniecka · Bełżec
Narol · szlaki Roztocza
Roztocze i wschodnie pogranicze Podkarpacia
Stare Brusno to jedno z najważniejszych miejsc związanych z kamieniarstwem ludowym na pograniczu. To właśnie tutaj, od XVIII wieku, rozwijała się tzw. kamieniarka bruśnieńska – unikalne rzemiosło, którego ślady do dziś odnajdziemy nie tylko na Roztoczu, ale także w promieniu nawet 100 kilometrów – między innymi we Lwowie, Jarosławiu czy Zamościu oraz przy drogach, gdzie uwagę przyciągają charakterystyczne, jasne krzyże i przydrożne kapliczki.
Początki tej tradycji były bardzo praktyczne. Kamień wydobywano w pobliskich kamieniołomach i początkowo wykorzystywano do produkcji żaren oraz elementów do młynów. Z czasem jednak nadano mu bardziej symboliczny wymiar – zaczęły powstawać krzyże, nagrobki i rzeźby o wyraźnym, lokalnym stylu.
Do dziś jednym z najważniejszych miejsc w Starym Bruśnie jest cmentarz – swoista galeria kamieniarki bruśnieńskiej. Można tu zobaczyć różnorodność form, ornamentyki i kunsztu dawnych rzemieślników.

Jednak Stare Brusno to nie tylko cmentarz. To również przestrzeń do spokojnego poznawania przyrody i historii. Ścieżka spacerowa na Górze Brusno prowadzi przez malownicze tereny Roztocza Wschodniego. Towarzyszy nam potok Brusienka, bukowe lasy, a także mniej oczywiste ślady przeszłości – jak ukryte w lesie cmentarze czy pozostałości dawnych umocnień.
Warto odwiedzić także pobliskie Nowe Brusno, gdzie znajduje się piękna, drewniana cerkiew – jeden z ważnych elementów wielokulturowego dziedzictwa tego regionu.
Z kamieniarką bruśnieńską nierozerwalnie związana jest postać Grzegorza Kuźniewicza, nazywanego „Artystą ze Starego Brusna”. Był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli tego środowiska. Wykształcenie zdobył we Lwowie, a dzięki stypendium podróżował po Włoszech, Grecji i Ameryce, co miało wpływ na jego rozwój artystyczny.
Jest autorem między innymi nagrobków na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie – dla Stanisława Szczepanowskiego, pioniera przemysłu naftowego w Galicji, oraz Hilarego Eliasiewicza, naczelnika lwowskich strażaków.
Kuźniewicz był nie tylko rzeźbiarzem. Tworzył również polichromie i ikonostasy, a także angażował się w życie kulturalne. Jego wiedza i umiejętności stały się inspiracją dla kolejnych pokoleń kamieniarzy.
Stare Brusno pokazuje więc jedno z mniej oczywistych oblicz pogranicza – zapisane nie w wielkich budowlach, ale w kamieniu. I właśnie takie miejsca będziemy odkrywać podczas Spacerów Pogranicza. Bo pogranicze to nie tylko najbardziej znane atrakcje. To także wsie ukryte za lasami, dawne cmentarze, tajemnicze nagrobki, cerkwie, kapliczki i ślady ludzi, których świat już nie istnieje.
Ale pogranicze ma również swoje oczywiste perły. Jedną z nich jest Zamość – renesansowe miasto idealne, założone w XVI wieku przez Jana Zamoyskiego na wzór renesansowych koncepcji miasta idealnego. Za projekt odpowiadał włoski architekt Bernardo Morando. Do dziś zachował się charakterystyczny układ ulic i placów, fortyfikacje oraz wiele zabytków, które tworzą niezwykłą, spójną całość. W 1992 roku Stare Miasto w Zamościu zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Sercem miasta jest Rynek Wielki – otoczony kamienicami z podcieniami, z monumentalnym ratuszem i charakterystycznymi schodami. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych placów renesansowych w Polsce.

Niedaleko znajduje się Katedra Zamojska, również zaprojektowana przez Bernarda Moranda. Fundatorem był Jan Zamoyski, a świątynia stała się miejscem szczególnie ważnym dla Ordynacji Zamojskiej – odbywały się tutaj pogrzeby kolejnych ordynatów, a w podziemiach znajdują się krypty rodu Zamoyskich.
Warto zwrócić uwagę także na Akademię Zamojską, jedną z najważniejszych instytucji naukowych dawnej Rzeczypospolitej, oraz na pałac Zamoyskich, który był częścią założenia rezydencjonalnego miasta. Zamość był bowiem od początku nie tylko twierdzą i ośrodkiem handlowym, ale także ważnym centrum nauki i kultury.
Jest tutaj również synagoga, przypominająca o wielokulturowym charakterze miasta, w którym żyli m.in. Żydzi, Ormianie i Włosi, oraz Arsenał i zachowane fragmenty twierdzy. Arsenał powstał jako część zaplecza obronnego miasta i gromadzono w nim między innymi broń należącą do Jana Zamoyskiego. Dziś mieści się tutaj Muzeum Fortyfikacji i Broni.
Ale Zamość to nie tylko architektura. To także miasto ludzi kultury. Tutaj przez trzynaście lat mieszkał Bolesław Leśmian. Przyjechał do Zamościa w 1922 roku jako notariusz i pozostał tutaj do 1935 roku. To właśnie z tym okresem związana jest część jego twórczości poetyckiej. Jego obecność przypominają dziś tablice pamiątkowe w mieście oraz szlak Leśmianowski z postaciami z jego dzieł.
Z Zamościem związany był również Marek Grechuta – poeta, kompozytor, piosenkarz, malarz i architekt. Urodził się tutaj i spędził w Zamościu dzieciństwo oraz młodość. Później, już jako architekt, brał udział między innymi w pracach związanych z rekonstrukcją zamojskich attyk. O jego związkach z miastem przypomina tablica przy ulicy Grodzkiej 7.
Zamość ma również swoją trudniejszą i bardziej złożoną historię. Wśród osób związanych z miastem wymieniana jest Róża Luksemburg, działaczka polskiego i niemieckiego ruchu robotniczego, której rodzinne związki z Zamościem są częścią wielokulturowej historii miasta.
I właśnie dlatego Zamość tak dobrze pasuje do idei Spacerów Pogranicza. Bo pogranicze ma wiele twarzy. Jedną odnajdziemy wśród lasów – w Starym Bruśnie, przy kamiennych nagrobkach, zapomnianych cmentarzach i śladach dawnych mieszkańców. Drugą zobaczymy w Zamościu – w renesansowych kamienicach, katedrze, ratuszu, fortyfikacjach, dawnych świątyniach i miejscach związanych z poetami, artystami i ludźmi, którzy tworzyli kulturę tego regionu.
Od ukrytej w lesie wsi po miasto wpisane na listę UNESCO. Od prostego kamienia po wielką architekturę. Od śladów dawnych mieszkańców po historie, które znamy do dziś.
To właśnie jest pogranicze. Nieoczywiste, różnorodne i pełne historii, które czasem trzeba po prostu odnaleźć. Możesz odkrywać je sam… albo – jeśli wolisz – mogę Ci je pokazać.
Tym razem zapraszam Was do Krasnobrodu – miejsca, w którym historia, przyroda i tradycja pielgrzymkowa tworzą wyjątkową całość.
To tutaj, według przekazów, królowa Marysieńka Sobieska odzyskała zdrowie. W podziękowaniu ufundowała barokowy kościół i klasztor dominikanów, a dzisiejsze sanktuarium stało się jednym z najważniejszych miejsc kultu maryjnego na Roztoczu.
W centrum naszej trasy znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Krasnobrodzkiej. W jego wnętrzu znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Krasnobrodzkiej, otoczony kultem od wieków.

Ale warto zajrzeć nie tylko do kościoła. Przy sanktuarium znajdują się muzea i wystawy, które pozwalają poznać historię tego miejsca oraz życie dawnych mieszkańców Krasnobrodu. W Muzeum Sztuki Sakralnej zobaczymy między innymi stare ornaty, mszały, kielichy i księgi z archiwum parafialnego.
Jest także Muzeum Wsi Krasnobrodzkiej, gdzie zgromadzono dawne narzędzia pracy, sprzęty gospodarskie i przedmioty codziennego użytku. To niewielka, ale bardzo ciekawa podróż w świat dawnej wsi. Na piętrze znajduje się natomiast ekspozycja paleontologiczna z licznymi skamieniałościami roślin i zwierząt, pochodzącymi między innymi z okolicznych kamieniołomów.
Warto zajrzeć również do drewnianego, krytego gontem spichlerza, w którym prezentowana jest kolekcja tradycyjnych wieńców dożynkowych.
Po wyjściu z sanktuarium możemy ruszyć aleją Najświętszej Marii Panny w kierunku Kaplicy na Wodzie. To jedna z najbardziej charakterystycznych tras Krasnobrodu. Po drodze spotkamy kapliczki i elementy Kalwarii Krasnobrodzkiej, tworzące przestrzeń przeznaczoną do modlitwy, refleksji i spokojnego spaceru.
Sama Kaplica na Wodzie należy do najbardziej rozpoznawalnych miejsc Krasnobrodu. Znajduje się przy źródłach, których woda według miejscowej tradycji i przekazów ma szczególne właściwości. To miejsce, w którym warto po prostu się zatrzymać. Nie trzeba się spieszyć.

Kolejnym punktem jest Dolina Świętego Rocha i drewniana kaplica św. Rocha. Kaplica stoi wśród lasów, w miejscu związanym z kultem świętego Rocha, patrona chroniącego między innymi przed chorobami zakaźnymi. W jej wnętrzu znajduje się niewielkie źródełko, któremu miejscowa tradycja przypisuje uzdrawiające właściwości. Okolica zachęca również do spaceru – właśnie tutaj zaczyna się bardziej leśna, spokojna część naszej podróży.
Krasnobród ma jednak także swoją uzdrowiskową historię. W zabytkowym zespole pałacowo-parkowym działa Sanatorium Rehabilitacyjne im. Janusza Korczaka. Sam pałac i otaczający go park są kolejnym przykładem tego, jak dawna historia miejscowości połączyła się z jej współczesną funkcją wypoczynkową i leczniczą. Sanatorium działa od 1957 roku, a jego położenie – wśród zieleni, niedaleko zalewu i lasów – sprzyja zarówno rehabilitacji, jak i odpoczynkowi.
A jeśli chcecie poznać Krasnobród od strony bardziej przyrodniczej, koniecznie wybierzcie się w okolice uroczyska Belfont. Nazwa pochodzi od francuskich słów belle fontaine, czyli „piękne źródło”. To miejsce związane jest z licznymi źródłami i lokalnymi opowieściami. Miłośnicy przyrody mogą również wybrać się do rezerwatu Debry.
Krasnobród ma też coś dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas. Jest zalew z plażą i infrastrukturą rekreacyjną, trasy spacerowe i nordic walking, a także kamieniołom z wieżą widokową. Z wieży można podziwiać panoramę Krasnobrodu i okoliczne lasy. Sam kamieniołom jest również ciekawy pod względem geologicznym – odsłonięte warstwy skał zawierają ślady życia sprzed milionów lat.

Krasnobród można więc poznawać na wiele sposobów. Jako miejsce pielgrzymkowe – przez sanktuarium, Kalwarię i kapliczki. Jako uzdrowisko – przez sanatorium, park i spokojne leśne ścieżki. Jako miejsce przyrodnicze – przez źródła, rezerwaty, zalew i kamieniołom. I wreszcie jako miejsce, w którym po prostu można zwolnić.
Bo Krasnobród nie potrzebuje pośpiechu. Najlepiej przejść się aleją, zajrzeć do sanktuarium, zatrzymać przy Kaplicy na Wodzie, podejść do św. Rocha, a później usiąść przy zalewie albo ruszyć leśnym szlakiem.
Możesz wybrać się tu sam… albo mogę Cię oprowadzić.
Są miejsca na Roztoczu, gdzie przyroda splata się z legendą tak mocno, że trudno oddzielić jedno od drugiego… To nie jest zwykły spacer. To podróż do świata dawnych wierzeń, gdzie obok diabłów i czartów wciąż pobrzmiewa echo słowiańskich bogów.
Szum wody, ruiny starej papierni i dzika natura tworzą scenerię, która od wieków rozpala wyobraźnię. To właśnie tutaj znajdują się pozostałości dawnej papierni z XVIII wieku – dziś porośnięte mchem mury przypominają o czasach, gdy miejsce tętniło życiem, a jednocześnie dodają mu nuty tajemniczości. Mówiono, że to teren czartów – strażników ukrytych skarbów i sekretów ziemi…

Ogromny, samotny głaz – świadek dawnych opowieści. Według legend diabeł niósł go, by zniszczyć świątynię, lecz przegrał z pierwszym promieniem słońca. Takie historie to nie tylko bajki – to sposób, w jaki dawniej tłumaczono potęgę natury.
Tu zaczyna się jeszcze starsza opowieść… Kamienne kręgi, owiane tajemnicą, przywołują skojarzenia z dawnymi obrzędami i kultem natury. Choć ich pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, wielu widzi w nich ślad dawnych rytuałów – może związanych z kultem słońca, cyklem życia i siłami przyrody.

To właśnie tutaj najłatwiej poczuć, że Roztocze to nie tylko kraina lasów i wzgórz, ale też przestrzeń dawnych wierzeń Słowian – gdzie świat ludzi, duchów i natury przenikał się każdego dnia.
Nazwy, które przetrwały do dziś, są jak mapa dawnych lęków i wyobrażeń. Kiedyś ostrzegały, dziś zapraszają do odkrywania.
Ten spacer to coś więcej niż trasa – to doświadczenie. To chwila, kiedy zwalniasz, słuchasz lasu i pozwalasz, by wyobraźnia dopowiedziała resztę…
Pójdziesz śladami czarta… czy dawnych bogów?
Możesz wyruszyć sam… albo mogę Cię zaprowadzić.
Opowieść o Roztoczu, wodzie, kamieniu i pamięci
Roztocze to przestrzeń, w której historia nie jest zamknięta w datach. Ona jest wpisana w krajobraz – w rzeki, kamienie, lasy i miejsca, gdzie człowiek zostawił swój ślad.
W Siedliskach natura opowiada historię sprzed milionów lat. W tutejszym Muzeum Skamieniałych Drzew można zobaczyć fragmenty pradawnych pni, które kiedyś były żywymi lasami, a dziś są kamieniem – świadectwem czasu silniejszego niż człowiek.
Ale to miejsce to nie tylko geologia. W muzeum spotyka się także dawne życie Roztocza:

A kiedy wychodzi się z muzeum, uwagę przyciągają kapliczki na wodzie, odbijające się w spokojnych stawach. Jakby modlitwa i natura wspólnie zatrzymały czas.
Szczebrzeszyn nie jest zwykłym miasteczkiem. To opowieść o spotkaniu trzech światów: polskiego, żydowskiego i prawosławnego. W centrum miasta stoi renesansowa bazylika św. Katarzyny – perła stylu lubelskiego renesansu, której harmonijna architektura przypomina o dawnym znaczeniu tego miejsca.

W cieniu historii znajdziemy tu również:
Szczebrzeszyn to miasto nie tylko chrząszcza, ale wielu historii, które nadal można tu odczytać w przestrzeni.
Wśród lasów i ciszy znajduje się miejsce wyjątkowe – Radecznica, nazywana przez pielgrzymów „Padwą Lubelską” i „Częstochową Lubelszczyzny”. To tutaj, według tradycji, św. Antoni z Padwy miał się objawić w XVII wieku. Od tego czasu sanktuarium stało się jednym z najważniejszych ośrodków pielgrzymkowych regionu – miejscem modlitwy, ciszy i nadziei.

Ta trasa prowadzi przez różne warstwy czasu: od skamieniałych drzew sprzed milionów lat, przez wielokulturowe miasto pamięci, aż po sanktuarium, które od wieków przyciąga pielgrzymów.
Roztocze nie opowiada jednej historii. Ono opowiada wiele historii jednocześnie.
Tym razem zapraszam Was na spacer miejscami, w których historia nie potrzebuje wielu słów.
Zaczynamy w Radrużu, gdzie znajduje się jedna z najstarszych drewnianych cerkwi w Polsce – cerkiew św. Paraskewy. To niezwykłe miejsce. Sama cerkiew, drewniana dzwonnica, cmentarz, dawna kostnica i otaczający je mur tworzą zachowany zespół, który pozwala zobaczyć, jak wyglądała przestrzeń dawnej wsi i życie jej mieszkańców.

Radruż ma jeszcze jedno wyjątkowe znaczenie. W 2013 roku zespół cerkiewny został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako część wspólnego polsko-ukraińskiego wpisu obejmującego najcenniejsze drewniane cerkwie Karpat. UNESCO doceniło nie tylko wiek tych świątyń, ale przede wszystkim ich wyjątkową architekturę, tradycję budowania z drewna, sztukę sakralną i zachowany krajobraz kulturowy.
Radruż jest więc czymś więcej niż zabytkiem. To świadectwo świata, w którym przez stulecia spotykały się różne kultury, religie i tradycje. Warto zatrzymać się tutaj na chwilę. Popatrzeć na drewniane ściany, stare nagrobki i kamienne krzyże. Ta cisza naprawdę ma swoją historię.
Z Radruża jedziemy do Osuch. Tutaj krajobraz jest piękny, ale historia – trudna. W czerwcu 1944 roku rozegrała się tutaj jedna z największych bitew partyzanckich na ziemiach polskich. W lasach Puszczy Solskiej walczyły oddziały polskiego podziemia.
Dziś o tamtych wydarzeniach przypominają Muzeum Osuchy 44 oraz cmentarz partyzancki. To miejsce nie jest łatwe, ale jest potrzebne. Bo las, który dzisiaj wydaje się spokojny, był kiedyś miejscem dramatycznej walki.

Kolejny przystanek to Zamość. Tym razem zatrzymujemy się przy synagodze – jednym z ważnych świadectw obecności społeczności żydowskiej na Roztoczu. To miejsce pozwala zajrzeć w historię kultury, która przez wieki była częścią tego regionu.
Na koniec odwiedzamy Stary Lubliniec i dawną cerkiew greckokatolicką, która z czasem zmieniła swoją funkcję. To przykład tego, jak historia pogranicza zmieniała losy świątyń, ale jednocześnie pokazuje, że miejsca modlitwy potrafiły przetrwać zmieniające się czasy.
Radruż, Osuchy, Zamość, Stary Lubliniec – cztery miejsca i cztery różne historie. A jednak wszystkie łączy jedno. Pamięć.
Bo Roztocze to nie tylko piękne krajobrazy. To także miejsce, w którym pod warstwą codzienności można odnaleźć ślady ludzi, kultur i wydarzeń, które ukształtowały ten niezwykły region.
To nie był tylko spacer. To była podróż przez pamięć pogranicza – miejsce, gdzie cisza czasami mówi więcej niż słowa.
Tym razem zapraszam Was do Józefowa – niewielkiego miasta, które ma w sobie znacznie więcej historii, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Józefów został założony przez Tomasza Józefa Zamoyskiego, V ordynata Ordynacji Zamojskiej. Nazwa miasta pochodzi od jego imienia, a patronem został święty Józef.
Miasto od początku miało pełnić ważną funkcję. Miało być miejscem handlu, rzemiosła i usług dla tej części Ordynacji Zamojskiej. Powstało na terenach dawnej wsi Majdan Nepryski i zostało zaplanowane według prawa magdeburskiego.
Do dziś bardzo dobrze czytelny jest jego rynek. To właśnie tutaj warto rozpocząć spacer. Dawniej otaczała go drewniana zabudowa kupców i rzemieślników, a w centrum znajdował się drewniany ratusz z podcieniami, które wykorzystywano również do celów handlowych. Józefów otrzymał prawa do organizowania jarmarków, dlatego handel od początku był ważną częścią życia miasta. Dzisiaj rynek wygląda oczywiście inaczej, ale zachował swój historyczny układ.
Jednym z jego najbardziej charakterystycznych elementów jest kamienna fontanna wykonana z miejscowego piaskowca. Figury nawiązują do przyrody Roztocza – znajdziemy tutaj wilka, dzika, jelenia, lisa, rysia, bielika, głuszca i konika polskiego, czyli zwierzęta występujące na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Wieczorem podświetlone figury stojące w tryskającej wodzie robią niesamowite wrażenie – nie tylko na dzieciach.

I właśnie piaskowiec jest jednym z kluczy do zrozumienia historii Józefowa. Okolica słynęła z wydobycia białego kamienia, który wykorzystywano do wykonywania nagrobków, krzyży, kapliczek, a także elementów architektonicznych. Kamieniarstwo stało się jednym z najważniejszych tutejszych rzemiosł. Do dziś można zobaczyć w okolicy ślady tej tradycji.
Ale Józefów był czymś więcej niż tylko miasteczkiem rzemieślników. W czasach Ordynacji Zamojskiej rozwijały się tutaj również zakłady przemysłowe. Działała między innymi hamernia, czyli zakład zajmujący się obróbką metalu, a także papiernia.
I właśnie papiernia prowadzi nas do jednego z najbardziej niezwykłych miejsc w okolicy – Czartowego Pola. To dzisiaj jeden z ciekawszych zakątków Roztocza. Spacerujemy tutaj wśród lasów, nad rzeką Sopot, a jednocześnie możemy zobaczyć pozostałości dawnego zakładu przemysłowego. Ruiny dawnych budynków, rzeka i otaczająca je przyroda tworzą niezwykłe połączenie historii i krajobrazu.
To jedno z tych miejsc, gdzie łatwo sobie uświadomić, jak bardzo zmieniło się Roztocze. Tam, gdzie kiedyś pracowali ludzie i działały zakłady, dziś pierwsze skrzypce gra natura.
Wracamy jednak do Józefowa. Przed II wojną światową było to miasto wielokulturowe. Dużą część mieszkańców stanowili Żydzi, którzy zajmowali się między innymi handlem i rzemiosłem. Funkcjonowała tutaj społeczność żydowska, synagoga i cały świat lokalnego życia, który został brutalnie zniszczony podczas okupacji niemieckiej.
Latem 1942 roku w Józefowie doszło do masowej egzekucji żydowskich mieszkańców miasta i okolicy. To jedno z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Józefowa.
Wojna przyniosła jednak także rozwój działalności ruchu oporu. Okolice Józefowa stały się ważnym terenem działań partyzanckich, a miasto zapisało się w historii także jako jeden z ośrodków oporu przeciwko niemieckiej okupacji. Dzisiaj o tej historii przypominają miejsca pamięci i lokalne ekspozycje.
Ale Józefów ma również swoją spokojniejszą, współczesną stronę. Niedaleko centrum znajduje się zalew, który latem staje się miejscem wypoczynku i rekreacji.
A jeśli zamiast odpoczywać nad wodą wolicie ruszyć na rower, Józefów będzie bardzo dobrym wyborem. Miasto jest ważnym punktem na rowerowej mapie Roztocza. Przebiegają tędy liczne trasy, w tym Green Velo, dlatego Józefów często wybierany jest jako baza do dalszego odkrywania regionu.
Warto również pojechać do kamieniołomu Babia Dolina. To właśnie tutaj najlepiej zobaczyć można skalę wydobycia miejscowego piaskowca. Nad kamieniołomem znajduje się wieża widokowa, również wykonana z tego charakterystycznego dla okolicy kamienia. Z góry można spojrzeć na wyrobisko i otaczające je lasy Puszczy Solskiej.

I może właśnie tutaj najlepiej widać, czym jest Józefów. To miasto, którego historia powstała z połączenia handlu, rzemiosła, kamienia, przemysłu, wielokulturowości i przyrody.
Można zacząć od rynku, zobaczyć ślady dawnego miasta, pojechać do Czartowego Pola, zajrzeć do kamieniołomu, odpocząć nad zalewem albo ruszyć dalej rowerowym szlakiem.
A kiedy po tej wędrówce zgłodniejecie, warto wrócić na rynek. Znajdziecie tutaj lokalną cukiernię i pizzerię, w której można spróbować regionalnych smaków – między innymi pieroga biłgorajskiego, babeczek z soczewicą, a na koniec czegoś słodkiego.
Józefów najlepiej poznawać właśnie w ten sposób – krok po kroku. Bo za niewielkim rynkiem kryje się historia dużego miasta handlowego, za białym kamieniem – tradycja całych pokoleń kamieniarzy, a za spokojnym krajobrazem Czartowego Pola – ślady dawnego przemysłu.
To Roztocze, które nie tylko zachwyca krajobrazem, ale przede wszystkim opowiada swoją historię.
Dziś wracamy do perełki Roztocza – Zwierzyńca. To miejscowość, której nazwa nie jest przypadkowa – pochodzi od dawnych zwierzyńców, czyli ogrodzonych terenów łowieckich zakładanych przez magnatów z Ordynacji Zamojskiej.
Zwierzyniec słynie z niezwykłych pomników. Najbardziej wyjątkowy to pomnik psów księżnej Potockiej – założycielką cmentarza dla ukochanych czworonogów była Róża Potocka z rodu Lubomirskich.
Jest też symboliczny pomnik psa królowej Marysieńki, czyli Marii Kazimiery d’Arquien. Nie można pominąć także pomnika Szarańczy – jednego z bardziej nietypowych w Polsce, przypominającego o dawnych plagach nawiedzających te tereny.

Zwierzyniec to raj dla spacerowiczów – znajdziecie tu liczne ścieżki i szlaki, prowadzące przez lasy Roztoczańskiego Parku Narodowego. Możecie wybrać:

Warto zajrzeć do Browaru Zwierzyniec – to nie tylko czynny browar, ale też miejsce, gdzie można zwiedzać i poznawać historię piwowarstwa. Na miejscu działa część muzealna, a wizytę często można zakończyć degustacją.
Koniecznie odwiedźcie także Ośrodek Edukacyjno-Muzealny Roztoczańskiego Parku Narodowego – nowoczesne, piękne muzeum przyrodnicze, które zachwyca zarówno dorosłych, jak i dzieci. Zwiedzanie ze słuchawkami we własnym tempie sprawia, że jest to lekcja przyrody na żywo. Wokół obiektu znajduje się ścieżka edukacyjna dla najmłodszych, dzięki której nauka o przyrodzie staje się świetną zabawą.
Zwierzyniec to także miejsce pamięci o Dzieciach Zamojszczyzny. Podczas II wojny światowej działał tu obóz przejściowy. 500 dzieci uratowała m.in. Róża Zamoyska wraz ze swoim mężem Janem Zamoyskim – ich odwaga i poświęcenie, a także odwaga osób nieznanych z imienia, zasługują na pamięć.
Zwierzyniec to przestrzeń, gdzie natura, historia i codzienność tworzą harmonijną całość – idealna na spokojny, inspirujący spacer.
Tym razem zapraszam Was na trasę, którą śmiało można nazwać… szlakiem ryby. Będzie smacznie, będzie aktywnie, ale przede wszystkim będzie to podróż po Roztoczu widzianym z trochę innej perspektywy – przez wodę, stawy, hodowlę ryb i miejsca, w których lokalna kuchnia wykorzystuje to, co od pokoleń związane jest z tym regionem.
Naszą podróż zaczynamy w Bondyrzu, w Chacie Rybaka – miejscu, w którym główną rolę odgrywa pstrąg. Można tutaj spróbować między innymi pstrąga smażonego, pstrąga z pieca z dodatkami ziołowymi, pstrąga w wersji czosnkowej czy pstrąga faszerowanego jabłkiem i chrzanem. Jest również pstrąg z wędzarni, podawany z sosem żurawinowo-chrzanowym. W menu znajdziemy także filet z karpia, tatar z pstrąga czy burgera z pieczonym filetem z pstrąga.

To miejsce pokazuje, że ryba może być nie tylko prostym daniem, ale również punktem wyjścia do bardziej współczesnej kuchni. A będąc w Bondyrzu, warto połączyć kulinarną wizytę z poznaniem historii regionu. Znajduje się tutaj Muzeum Armii Krajowej, przypominające o działalności polskiego podziemia i partyzantów na Zamojszczyźnie podczas II wojny światowej.
Z Bondyrza ruszamy dalej, w stronę Jacni. Tutaj ryba pojawia się już nie tylko na talerzu, ale również w edukacji i rekreacji. Nad zalewem przygotowano przestrzeń przeznaczoną dla całych rodzin. Dzieci mogą korzystać ze ścieżki edukacyjnej poświęconej rybom i życiu w wodzie, a także z parku linowego.
Dorośli mogą odpocząć, pospacerować i skorzystać z tężni solankowych. Zimą natomiast Jacnia zmienia swoje oblicze – działa tutaj stok narciarski. To dobry przykład tego, jak zbiornik wodny może stać się centrum całorocznej turystyki.
Naszą rybną podróż kierujemy teraz do Rudy Różanieckiej. Tutaj krajobraz tworzą rozległe stawy, a hodowla ryb jest ważnym elementem lokalnej tradycji i gospodarowania wodą.
W Karczmie Pod Szczęśliwym Karpiem, położonej wśród stawów, króluje oczywiście karp. Można tutaj spróbować między innymi pieczonego karpia, suma, kremowej zupy rybnej czy pierogów z farszem z karpia, podawanych z masłem i grzybami.

Samo położenie karczmy jest częścią tej kulinarnej opowieści. Nie jesteśmy bowiem w przypadkowej restauracji, ale w miejscu otoczonym krajobrazem stawów i gospodarstwa rybackiego. To właśnie tutaj najlepiej widać, że hodowla ryb nie jest dodatkiem do krajobrazu Roztocza – przez lata stała się jego częścią.
Ostatnim kulinarnym przystankiem naszej trasy jest Bełżec i Karczma Karpiówka. Tutaj wybór ryb jest jeszcze większy. W ofercie pojawiają się między innymi karp, sandacz, sum, pstrąg i szczupak. Można spróbować karpia wędzonego w dzwonkach, pierogów z farszem z karpia, faworków z karpia, żurku przygotowanego na wędzonym sumie czy tatara z pstrąga. Są również dania z karpia, suma i pstrąga przygotowywane na ciepło.
To miejsce jest szczególnie ciekawe dla osób, które chcą poznać nie tylko współczesną kuchnię, ale również produkty związane z lokalną tradycją. Karp wędzony w dzwonkach oraz pierogi z farszem z karpia zostały wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych.
Warto jednak pamiętać, że Bełżec ma również drugie, zupełnie inne oblicze. To miejsce związane z tragiczną historią II wojny światowej. Znajduje się tutaj Muzeum i Miejsce Pamięci w Bełżcu, upamiętniające ofiary niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady.
I właśnie dlatego ten ostatni punkt naszej trasy jest czymś więcej niż tylko zakończeniem kulinarnej podróży. Roztocze pokazuje tutaj swoje różne warstwy – przyrodę, wodę, tradycję gospodarowania, lokalną kuchnię, ale także trudną historię pogranicza.
Od pstrąga w Bondyrzu, przez zalew w Jacni i stawy Rudy Różanieckiej, aż po karpia, suma i pstrąga w Bełżcu. To podróż, w której ryba jest tylko początkiem.
Bo czasem wystarczy jeden smak, żeby odkryć całą historię miejsca.
Pogranicze Podkarpacia i Roztocza możemy odkrywać na wiele sposobów – wszystko zależy od tego, co najbardziej nas interesuje.
Możemy podziwiać piękne pałace, jak Pałac Łosiów w Narolu. Wokół niego biegną aleje kasztanowe i lipowe, a sam pałac został założony na planie podkowy, nawiązującym do herbu rodziny Łosiów. Przepiękne arkady i monumentalna bryła robią ogromne wrażenie, choć dziś brakuje już dawnego wyposażenia. Obiekt wpisany jest do Karpackiego Szlaku Ogrodów i Domów Historycznych.

Możemy także zwiedzać Szlak Renesansu Lubelskiego i podziwiać wyjątkowe detale architektoniczne, jak choćby kościół w Uchaniach czy ruiny zespołu zamkowo-pałacowego w Krupem.
Innym pomysłem jest Szlak Architektury Drewnianej. Na trasie lubaczowskiej znajduje się aż 15 dawnych cerkwi greckokatolickich – między innymi w Kowalówce, Nowym Bruśnie czy Gorajcu.
Mamy również obiekty wpisane na listę UNESCO – Zamość, Radruż czy Rezerwat Biosfery Roztocze. Są szlaki konne, piękne drewniane kościoły w Górecku Kościelnym i Tomaszowie Lubelskim, a także pamiątki związane z kulturą żydowską – synagogi i kirkuty w Szczebrzeszynie, Józefowie czy Zamościu.

Miłośnicy geoturystyki mogą wybrać Geoturystyczny Szlak Roztocza Środkowego, gdzie zobaczymy między innymi kamieniołomy, sztolnie, rezerwaty Czartowe Pole i Nad Tanwią czy Górę Wapielnię.
Szlaki kajakowe pozwalają spojrzeć na Roztocze od strony wody – na Sołokiji, Tanwi czy Wieprzu. Nie można zapominać o trasach rowerowych – wszak Józefów to rowerowa stolica Roztocza – oraz o licznych szlakach pieszych, dzięki którym poznajemy mniej oczywiste oblicze regionu. Możemy wędrować szlakiem Aleksandry Wachniewskiej, Brata Alberta czy szlakami partyzanckimi.

Roztocze i pogranicze można odkrywać na wiele sposobów – to tylko kilka propozycji. Możesz zwiedzać sam, ale mogę też Cię poprowadzić.
Cieszmy się życiem i nie marnujmy go.
Zwiedzając wschodnie pogranicze Podkarpacia i Roztocze, możesz wybrać się w podróż koleją przez przepiękne iglaste lasy i z tej wyjątkowej perspektywy obserwować krainę lasów, strumyków i ciszy.
Dla dzieci będzie to nie lada atrakcja. Mogą odwiedzić Archipelag Roztocze, Obserwatorium Astronomiczne w Tymcach, zobaczyć strusie i lamy w Zajeździe Gajówka czy koniki w różnych zakątkach regionu.

Na najmłodszych czekają także warsztaty i ciekawe zajęcia – między innymi w Baszni Dolnej, Centrum Geoturystycznym w Lipsku Polesiu, Muzeum Pożarnictwa w Oserdku czy Zagrodzie Sitarskiej w Biłgoraju. Wieże widokowe, ciekawe fontanny, pomniki, muzea – np. w Zwierzyńcu: dla rodzin w Nadleśnictwie, a dla dorosłych w Browarze Zwierzyniec – czy kapliczki na wodzie też mogą być super atrakcją na letnie dni.
W Płazowie można wziąć udział w warsztatach drzeworytniczych, a w wielu miejscach odbywają się warsztaty olejarskie czy spotkania związane z powstawaniem miodu.
Warto również skosztować tradycyjnej kuchni – pieroga biłgorajskiego, miodu fasolowego, pierożków z soczewicą czy ze słynnym „ziołem miłości” oraz oczywiście pstrąga lub innej ryby.

Możemy też odpocząć i zadbać o zdrowie w sanatoriach w Horyńcu-Zdroju czy Krasnobrodzie. To właśnie tutejsze powietrze i uzdrowiskowe wody pomagały nawet królowej Marysieńce.
Warto śledzić również wydarzenia i imprezy – Festiwal Roztocze, Folkowisko czy koncerty w Centrum Koncertowo-Wystawienniczym w Narolu.
A na końcu czeka Zamość – z piękną starówką, muzeami, zoo i… jeśli dopisze szczęście… usłyszymy nawet kataryniarza.

Roztocze i pogranicze to miejsce, do którego chce się wracać.
Spacery Pogranicza po Roztoczu to zaproszenie do poznawania regionu, w którym przyroda i historia wzajemnie się przenikają. Znajdziesz tu renesansowy Zamość i ukryte w lesie Stare Brusno, sanktuaria Krasnobrodu i Radecznicy, legendy Czartowego Pola, drewniane cerkwie wpisane na listę UNESCO, miejsca pamięci, a także propozycje dla rodzin, rowerzystów, kajakarzy i miłośników lokalnej kuchni.
Jeśli chcesz odkrywać także inne zakątki pogranicza, zobacz Spacery Pogranicza po Beskidzie Niskim, spacerownik po Przemyskim Pogórzu oraz audioprzewodniki. Możesz zwiedzać samodzielnie albo – jeśli wolisz – umówić się na wspólny spacer.
To dziesięć tematycznych propozycji poznawania Roztocza bez pośpiechu – poprzez przyrodę, architekturę, legendy, historię pogranicza i lokalną kuchnię.
Tak. Na rodziny czekają m.in. muzeum przyrodnicze Roztoczańskiego Parku Narodowego w Zwierzyńcu, ścieżka edukacyjna i park linowy w Jacni, fontanna ze zwierzętami Roztocza w Józefowie oraz liczne warsztaty i wieże widokowe.
Na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO znajdują się Stare Miasto w Zamościu oraz zespół cerkiewny w Radrużu. Roztocze jest także Rezerwatem Biosfery UNESCO.
Pieszo, rowerem (Józefów to rowerowa stolica Roztocza, przebiega tędy Green Velo), kajakiem po Tanwi, Wieprzu i Sołokiji, konno, a także koleją przez roztoczańskie lasy.